Chiński syndrom
Kursy akcji na chińskich giełdach pną się w górę w zastraszającym tempie. Jednak wkrótce bańka może pęknąc. Krach odczuje także Zachód, przestrzega Conrad Mattern, publicysta „Die Zeit” oraz członek zarządu niemieckiej firmy doradczej Conquest Investment Advisory AG. Wydaje się, że Chińczykom spodobał się niebezpieczny sposób spędzania wolnego czasu, który na zachodnich rynkach finansowych był bardzo modny w latach 1999 i 2000. Niebezpieczne hobby nazywa się „Greater-Fool-Play”. Gra polega na szukaniu najgłupszego inwestora. Zasady są proste. Coraz więcej inwestorów kupuje przewartościowane akcje. Kupujący zdają sobie z tego sprawę, myślą jednak: „Co już jest drogie, może stac się jeszcze droższe!” Dlatego każdy znajdzie frajera, który po jakimś czasie odkupi jego udziały po wyższej cenie. Komu to się uda, ten wygrywa. Czy chińskie rynki finansowe nie tracą właśnie powiązania z rzeczywistością?
Podobne tematy:
- Chiński rząd zbanuje studentów?
- Chiński ICBC – największy bank świata
- Chiński punkt zwrotny
- Chiński bank centralny a przegrzanie gospodarki
- Chiński student pozywa Microsoft za WGA
- EBay planuje powrót na chiński rynek
- Każdej kobiecie sprawiają przyjemność małe rytuały kosmetyczne, jak kosmetyki do pielęgnacji ciała . Mała rzecz, a cieszy.
- Usher Mini S520 to monitory studyjne do domowego studia w przyzwoitej cenie.